Wielkimi krokami zbliżają się ekstraligowe rozgrywki 2026/27, a zatem zapraszamy do lektury tradycyjnego przedsezonowego wywiadu z prezesem JKH GKS Jastrzębie Kazimierzem Szynalem, który od dwudziestu jeden lat dowodzi naszym klubem. Rozmawiamy o sprawach bieżących i oczekiwaniach przed nowym, niezwykle trudnym sezonem, ale również o planowanym powrocie na Jastor, wsparciu ze strony Miasta oraz o nadziejach i... obawach o przyszłość.
- Przed każdym sezonem pan prezes deklaruje walkę o najwyższe cele. A zatem - jakie będą najwyższe cele... na zbliżające się rozgrywki?
Kazimierz Szynal - Jak zawsze - kolejno Superpuchar Polski, Puchar Polski i medal Mistrzostw Polski!
- Rozumiem, że jeśli ta zapowiedź ''wypali'', to w kwietniu nasi czytelnicy ponownie dowiedzą się, że to była forma żartu. A jakie stawia pan minimalne cele przed drużyną?
- To są właśnie minimalne (śmiech).
- Rozumiem zatem, że sztab szkoleniowy cieszy się dużym zaufaniem ze strony zarządu...
- Mówiąc już całkowicie poważnie - oczywistym jest, że trenerzy Rafał Bernacki i Marek Chrabański oraz dyrektor sportowy Leszek Laszkiewicz to fachowcy godni zaufania. Powiem tylko, że ich pozycja nie jest zagrożona i nie przewidujemy jakichś istotnych zmian nawet w sytuacji, gdyby coś nam się nie udało. Przykłady trenerów Roberta Kalabera czy Jiriego Reznara świadczą o tym, że my w Jastrzębiu - mówię tu o hokeju - nie zmieniamy szkoleniowców niczym przysłowiowych rękawiczek.
- Podobno dyrektor sportowy był rozchwytywany na rynku transferowym, ale zdecydował się pozostać ''w domu''...
- Cóż, taka jest sportowa rzeczywistość. Dotyczy ona zarówno trenerów, jak i zawodników. Nie można dziwić się, że ten czy inny hokeista po udanym sezonie w JKH GKS Jastrzębie decyduje się na angaż w zamożniejszym klubie. Każdy chce zarabiać jak najwięcej, choć czasem warto zastanowić się, czy zmiana na pewno przyniesie dobre owoce. Przykład naszego poprzedniego trenera nie jest tu niestety budujący.
- Opuścił nas m.in. Daniels Berzins, który podczas niedawnego sparingu strzelił nam dwa gole. Jak wyglądały te ''rozstania''? Czy we wszystkich przypadkach powodem były wyższe zarobki, czy też ktoś chciał odejść za wszelką cenę?
- Przede wszystkim nie można wszystkich zawodników ''wrzucać do jednego worka'', ponieważ każda sytuacja jest inna. Akurat w przypadku wspomnianego przez pana napastnika to był on pierwszym, który otrzymał propozycję pozostania w Jastrzębiu, ale z niej nie skorzystał. Generalnie staramy rozstawać się w zgodzie i nikogo nie skreślamy. Na taki ''wilczy bilet'' trzeba sobie ''zasłużyć''. Przyznam jednak, że raczej wolimy unikać sytuacji, w której ktoś do nas wraca. Takie wyjątki zarezerwowane są dla naszych wychowanków oraz tych chłopaków, którzy zasłużyli się dla Jastrzębia.
- Wiele wskazuje na to, że ekstraliga będzie w nowym sezonie znacznie mocniejsza. Dołączyła jedna drużyna i przypuszczalnie nie dojdzie już do sytuacji, że ktoś spełni rolę ''chłopca do bicia''. Naszej ekipy po ubiegłorocznych wyczynach też już nikt nie zlekceważy na początku sezonu. Być może zatem ze strony pana prezesa powinny paść słowa apelu o... cierpliwość do kibiców?
- Jestem przekonany, że fani jastrzębskiego hokeja są rozsądnymi ludźmi i doskonale zdają sobie sprawę z aktualnej rzeczywistości. Niezaprzeczalnym faktem jest, że konkurencja wzmocniła się i mówimy tu nie tylko o czołówce, ale też ekipach ze środka tabeli. Ponadto kibice na pewno widzą również, jak wygląda sportowa sytuacja w naszym mieście. Liczę, że sympatycy JKH GKS Jastrzębie będą z nami w każdej sytuacji i z rozwagą przyjmą każdy wynik. Mam nadzieję, że w nowym sezonie będziemy mogli liczyć na wyższą frekwencję i bardziej zorganizowany doping. Dotychczas nie było źle, ale zawsze może być lepiej.
- W starej skali szkolnej... czwórka minus?
- Może być.
- A czy prawdą jest, że pojawiła się nam konkurencja na karwińskim lodzie?
- Przede wszystkim bardzo dobrze oceniam poziom organizacji spotkań na Zimnim Stadionie. Podejście strony czeskiej jest w pełni profesjonalne, choć rzeczywiście faktem jest, że na obiekcie przybyło grup zainteresowanych treningami. Obok miejscowych grup młodzieżowych w Karwinie chcą też trenować juniorzy z Hawirzowa. Problemy są jednak po to, aby je rozwiązywać - mogę zapewnić, że nie zabraknie nam możliwości trenowania i podejmowania rywali. Staramy się tak zorganizować zajęcia, aby pomieścić nie tylko seniorów, ale i nasze grupy z Akademii JKH GKS Jastrzębie, które szlifują formę także na lodzie w Cieszynie i Pawłowicach. Dajemy sobie radę mimo faktu, że Zimni Stadion cieszy się nie tylko naszym zainteresowaniem.
- Sprawy kadrowe. W naszej ostatniej rozmowie zaskoczył pan nieco kibiców deklaracją, że pomimo zakończenia - miejmy nadzieję czasowego - wsparcia ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej, nasz klub zdoła utrzymać potencjał zespołu. To rzeczywiście się udało, bo w bramce był Fin, a w ofensywie jego rodacy oraz Szwed i... teraz jest podobnie.
- Mamy nadzieję, że pozyskani wiosną i latem zawodnicy będą dla naszej drużyny wartością dodaną. Chcemy, aby potrafili ''zrobić różnicę'' na lodzie i dołożą swoją ''cegiełkę'' do naszych dobrych wyników.
- Przyznajmy jednak, że nie zawsze trafia się na ''Karolusa''. Może być tak, że któryś z chłopaków z zagranicy ''nie wypali''... Czy jesteśmy na to gotowi?
- W sporcie nie da się wszystkiego przewidzieć. Nie można być w stu procentach pewnym, że podpisane kontrakty będą skutkowały odpowiednią grą. Bywało tak w naszej historii, że w trakcie sezonu musieliśmy rozstać się z niektórymi zawodnikami. Niemniej, od pewnego czasu radzimy sobie ''na rynku'' i potrafimy poukładać drużynę na tyle skutecznie, że rywale raczej nas nie lekceważą. Miejmy nadzieję, że i w zbliżającym się sezonie będzie podobnie.
- Można zaryzykować stwierdzenie, iż w hokeju uczymy się zarządzać ryzykiem...
- W zasadzie w każdej dyscyplinie tak jest. Taki jest sport.
- Rozumiem zatem, że praca sztabu również przy analizie rynku transferowego cieszy się waszym pełnym zaufaniem.
- Oczywiście. My tu w Jastrzębiu jesteśmy jak jedna rodzina!
- Przejdźmy do kolejnej kwestii. Podczas prezentacji drużyny w Parku Zdrojowym usłyszeliśmy sporo ciepłych słów ze strony prezydenta Michała Urgoła. Pan prezes podczas naszego ostatniego wywiadu apelował do Miasta o większe docenienie faktu, że JKH GKS Jastrzębie mimo problemów potrafi sobie poradzić. Rozumiem, że te słowa trafiły na podatny grunt?
- Aktualnie znajdujemy się na etapie zamykania budżetu na sezon 2026/27 i w zasadzie tę sprawę możemy uznać za pozytywnie załatwioną. Stało się tak za sprawą wielu przychylnych naszemu klubowi osób, w tym zarówno sponsorów, jak i - a może przede wszystkim - władz Miasta Jastrzębie-Zdrój. Dziękuję prezydentowi Michałowi Urgołowi, wiceprezydentom Grzegorzowi Dulembie i Andrzejowi Matusiakowi oraz przewodniczącemu Rady Miasta Piotrowi Szeredzie za osobiste zaangażowanie w tę kwestię. Miasto dołożyło sporą ''cegiełkę'' do faktu, że jesteśmy gotowi do walki.
- Czyli możemy rozumieć, że apel pana prezesa przyniósł odpowiedni skutek?
- Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Cieszę się jednak z tego, co udało się osiągnąć i mam nadzieję, że za rok w dobrej kondycji organizacyjnej i finansowej wrócimy na Lodowisko Jastor.
- Jeden z działaczy innego jastrzębskiego klubu stwierdził, że w ciągu nieco ponad dwudziestu lat Miasto Jastrzębie-Zdrój buduje drugie lodowisko. Między wierszami można odczytać zarzut, jakoby to wsparcie dla hokeja było za duże. Jak pan ocenia te słowa?
- Przede wszystkim trzeba pamiętać, że lodowisko nie jest własnością JKH GKS Jastrzębie, ale od dekad służy mieszkańcom miasta. Poza tym nie jest winą ani naszego klubu, ani też obecnych władz Jastrzębia-Zdroju, że po dwudziestu latach trzeba było dokonać tak gruntownych renowacji. Nie my budowaliśmy ten obiekt i nie mieliśmy najmniejszego wpływu na to, że po niespełna ćwierćwieczu lodowisku groziła katastrofa budowlana. Jastor - jako obiekt niebezpieczny - zostałby po prostu zamknięty przez nadzór budowlany, w związku z czym jego właściciel musiał poczynić niezbędne kroki. Myślę, że grzechem byłoby zaniechanie remontu i pozostawienie lodowiska jako niszczejącej ruiny. Gospodarzem Jastora jest Miasto Jastrzębie-Zdrój i jako organ odpowiedzialny za ten obiekt zadziałało w jedyny rozumny sposób. Myślę jednak, że wspomniane przez pana słowa działacza innego klubu świadczą o nieznajomości tematu i nie są powodem do złośliwości. Utrzymujemy przecież bardzo dobre relacje ze wszystkimi jastrzębskimi klubami.
- Jaka zatem jest szansa, że za rok przed sezonem 2027/28 spotkamy się na tradycyjnej rozmowie w nowym gabinecie pana prezesa już na Lodowisku Jastor?
- Nie liczyłbym na przestronny gabinet, a co najwyżej mały pokoik dla zarządu JKH GKS Jastrzębie... Myślę, że jest spora szansa na zakończenie prac w terminie i nasz powrót na Jastor na kolejny sezon. Według mojej wiedzy prace trwają według zaplanowanego harmonogramu i wszystko idzie w dobrym kierunku.
- A jest ryzyko, że jednak... nie spotkamy się na nowym Jastorze i trzeba będzie myśleć, co dalej? Wszak mamy do czynienia z branżą budowlaną, różne rzeczy mogą się zdarzyć.
- Nie chciałbym tu ''wróżyć z fusów'' i być złym prorokiem. Na ten moment mam ogromną nadzieję, że wrócimy na Lodowisko Jastor w terminie. Według zapowiedzi w maju 2027 roku ma odbyć się pierwsze próbne mrożenie lodu, a zatem istnieje pewien zapas czasowy do nowego sezonu.
- Skoro wspomnieliśmy o partnerach klubu, to nie mogę nie zapytać o kwestię wsparcia ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej, bez którego jastrzębski sport musi sobie obecnie radzić. Kilka miesięcy temu wyraził pan nadzieję na powrót do tej współpracy. Czy nadal możemy pozwolić sobie na optymizm, czy raczej powinniśmy uzbroić się w cierpliwość?
- Myślę, że będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość. Przede wszystkim jednak powinniśmy wszyscy oddać szacunek Jastrzębskiej Spółce Węglowej, że przez te wszystkie lata była nieocenionym mecenasem jastrzębskiego sportu, w tym również hokeja na lodzie. JSW S.A. była z nami od początku istnienia Jastrzębskiego Klubu Hokejowego i wszyscy kibice powinni o tym pamiętać. Dodam jednak, że mam nadzieję na powrót do współpracy ze Spółką i myślę, że taka szansa istnieje. Nie chciałbym jednak spekulować, kiedy to nastąpi.
- Przed rokiem pokusił się pan o deklarację, że ''na Jastor wrócimy silniejsi''. Bez ewentualnego wsparcia ze strony Jastrzębskiej Spółki Węglowej będzie o to bardzo trudno. Sponsorzy i Miasto nie mają budżetów z gumy...
- To prawda. Prowadzimy jednak rozmowy w wielu kierunkach i staramy się przygotować na różne scenariusze. Wciąż mam nadzieję, że wrócimy silniejsi, choć niektórzy mówią, że nadzieja umiera ostatnia (śmiech). Z drugiej jednak strony warto pamiętać, że od zawsze musieliśmy radzić sobie w trudnych warunkach, a dystans do zamożniejszych konkurentów nadrabialiśmy ciężką pracą i odpowiednią organizacją. W Jastrzębiu nigdy nie było hokejowego ''Bizancjum'' i zapewne w najbliższym czasie również nie będzie. Zobaczymy, co będzie za rok. Na pewno wraz z upływem czasu pojawią się kolejne konkrety.
- Kibice powinni także pamiętać, że mimo konieczności gry poza Jastrzębiem-Zdrojem oraz braku wsparcia ze strony JSW S.A. nasz klub utrzymuje na wysokim poziomie szkolenie młodzieży. W wielu klubach w takiej trudnej sytuacji jako pierwsza zostałaby ''odcięta'' właśnie Akademia...
- Powinniśmy być z tego dumni, że jako jeden z nielicznych klubów utrzymujemy szkolenie dzieci i młodzieży. Dajemy sobie radę i myślę, że na ten moment nie ma ryzyka dla funkcjonowania naszej Akademii. Dzieje się tak zarówno dzięki codziennej ciężkiej pracy, jak i wsparciu przychylnych nam osób, instytucji i firm. Tu ponownie warto wspomnieć o Mieście Jastrzębie-Zdrój oraz naszych sponsorach, jak również o bardzo owocnej współpracy z Zespołem Szkół Mistrzostwa Sportowego im. Zbigniewa Krzyżanowskiego, w którym mamy klasy hokejowe. Serdecznie pozdrawiam pana dyrektora Zbigniewa Miłosia, z którym współpraca układa się znakomicie. Jestem przekonany, że gdy za rok wrócimy na Jastor, to bardzo szybko przybędzie nam wychowanków. Myślę, że w obecnej sytuacji rodzice będą jeszcze chętniej przyprowadzać dzieci na hokej.
- Podobnie jak Kazimierz Szynal trzydzieści lat temu. Wszak Magdalena była swego czasu wybitną reprezentantką Polski, a Piotr ma za sobą grę w ekstralidze. Tafla okazała się jednak być dla nich bramą do... zawodu prawnika. W końcu ''hokej to nie tylko sport, to szkoła życia''.
- Trudno się nie zgodzić. Sport - a w szczególności hokej - generalnie jest bardzo przydatny przy wychowaniu dzieci. Dyscyplina i odpowiedzialność, których nabywa się podczas treningów, zdecydowanie pomagają w rozwoju młodego człowieka. Oczywiście zachęcam rodziców do kierowania swoich pociech do hokeja na lodzie. Nie wszyscy nasi wychowankowie zostaną zawodowymi sportowcami, ale bez wątpienia w naszej Akademii będą mogli ''nauczyć się życia''.
- To teraz coś osobistego - czy obecny czas jest najtrudniejszym w pana już trzydziestoletniej ''przygodzie'' z hokejem na lodzie?
- Myślę, że jest to moment równie trudny, jak ten z 2015 roku. Jestem jednak zwolennikiem tezy, iż problemy są po to, aby je rozwiązywać. Wielokrotnie o tym mówiłem. Z drugiej strony nie jest też tak, że powinniśmy wyłącznie narzekać. Należy zwracać uwagę na to, w jakiej rzeczywistości przyszło nam działać. Wystarczy spojrzeć na aktualną sytuację w innych dyscyplinach sportu, które funkcjonują w naszym mieście. Sądzę, że powinniśmy wszyscy wspierać i kibicować temu, aby JKH GKS Jastrzębie był klubem stabilnym. Jest to w interesie całego jastrzębskiego sportu. Obecna rzeczywistość pokazała nam, że przy braku stabilności można bardzo szybko wylądować - nomen omen - na lodzie...
- Jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego, to wczesną wiosną zapewne po raz kolejny przyjdzie nam podsumować sezon. Przewrotnie poproszę pana prezesa o... pierwsze pytanie, jakie mam zadać w marcu lub kwietniu 2027 roku.
- Ciekawe... Proszę o pytanie: ''Jak to się stało, że znów odnieśliśmy taki niespodziewany sukces''!
Fot. Magdalena Kowolik.
UWAGA! Uprzejmie prosimy zaprzyjaźnione Media wykorzystujące niniejszy autoryzowany wywiad w swoich publikacjach prasowych o wyraźne wskazanie źródła rozmowy - oficjalnej strony JKH GKS Jastrzębie (jkh.pl).
rozm. mg

Komentarze 0
Zostaw Komentarz