To nie była niestety udana wyprawa do Torunia. W piątkowy wieczór po dramatycznym i zakończonym rzutami karnymi widowisku JKH GKS Jastrzębie ponownie musiał uznać wyższość miejscowej KH Energi i tym samym w rywalizacji do czterech zwycięstw mamy remis 2-2. Porażka boli tym bardziej, że wyrównującego gola gospodarze zdobyli na dziewiętnaście sekund przed syreną... W poniedziałek o godz. 18:00 widzimy się na Jastorze na spotkaniu numer pięć, w którym nasz zespół bezwzględnie musi skruszyć ''szwedzki mur'' w toruńskiej bramce!
Czwarte spotkanie w jastrzębsko-toruńskiej rywalizacji ponownie było ''meczem bramkarzy''. W tej konfrontacji... fińsko-szwedzkiej (Vilho Heikkinen vs Anton Svensson) górą był golkiper Energi, którego bez dwóch zdań można nazwać ''ojcem'' wyrównania wyniku przez podopiecznych Juhy Nurminena.
W pierwszej i drugiej tercji nie obejrzeliśmy bramek, na co zapracowali obaj wyżej wymienieni panowie. W odróżnieniu jednak od czwartkowych ''szachów'', tym razem okazji naprawdę nie brakowało, a oba zespoły oddały na bramkę przeciwnika w sumie prawie dziewięćdziesiąt strzałów. Po naszej stronie najlepsze okazje do otwarcia wyniku mieli Martin Kasperlik (16. minuta sam na sam) i Teemu Pulkkinen (w 20. minucie również przegrał pojedynek ze Svenssonem). Na obraz gry wpłynęła też dramatyczna sytuacja z końcówki premierowej partii, kiedy Dmitry Załamaj pechowo uderzył głową w bandę i musiał opuścić taflę na noszach. Skandalicznie w tej sytuacji zachowywała się początkowo grupa miejscowych (pseudo)kibiców, która skomentowała to wyzwiskami w kierunku naszej drużyny. Na szczęście większa część publiczności Tor-Tora zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji i żegnała opuszczającego lód obrońcę JKH GKS oklaskami.
Po drugiej, nieco niemrawej odsłonie, mecz nabrał rumieńców w trzeciej partii. W końcu w 49. minucie cieżar gry przejął na siebie Roman Rac, który szybkim rajdem i świetną decyzją o strzale ze środka tercji torunian wreszcie popsuł statystykę Svenssonowi. Wydawało się, że dowieziemy prowadzenie do ostatniej syreny, gdy na dziewiętnaście sekund przed końcem ekipa Nurminena zerwała się do ostatniego ''ataku rozpaczy'' i... doprowadziła do remisu. Nasza defensywa nie popisała się pozostawiając wolnego Rusłana Baszyrowa, który z bliska wepchnął gumę do siatki.
Dwudziestominutowe szachy w dogrywce nie przyniosły rozstrzygnięcia, choć w 75. minucie na ławkę kar powędrował Mikołaj Syty. Zmęczeni jastrzębianie nie zdołali jednak wykorzystać tej przewagi. Loteria rzutów karnych okazała się zwycięska dla gospodarzy, gdy w czwartej serii decydujący cios zadał Robert Arrak. Nam nie udało się po osiemdziesiątej minucie ani razu pokonać Svenssona...
W poniedziałek widzimy się zatem na Jastorze na meczu numer pięć i to spotkanie bezwzględnie należy wygrać. Potem czeka nas bowiem jeszcze jedna podróż do Torunia (5 marca) i... lepiej byłoby nie jechać na Tor-Tor z ''nożem na gardle''.
28 lutego 2025, Toruń, 18:30
KH Energa Toruń - JKH GKS Jastrzębie 2:1 k. (0:0, 0:0, 1:1, d. 0:0, k. 1:0)
0:1 Rac 49:31
1:1 Baszyrow - Embrich - Svars 59:41
2:2 Arrak 65:00 (dec. karny)
JKH GKS Jastrzębie: Heikkinen - Ronkainen, Makela, Kaleinikovas, Kuru, Pulkkinen - Żurek, Bagin, Kasperlik, Rac, Petras - Blomberg, Załamaj, Urbanowicz, Kiełbicki, Kamiński - Kunst, Górny, R. Nalewajka, Ł. Nalewajka, Ślusarczyk.
Strzały: 41 - 42 / Kary: 14 min - 14 min / Widzów: 2 290
Sędziowali: Michał Baca, Andrzej Nenko (główni) oraz Maciej Byczkowski, Michał Żak (liniowi).
W rywalizacji do czterech zwycięstw: JKH GKS - KH Energa 2-2.
Kolejny mecz - 3 marca o godz. 18:00 na Jastorze.