Mamy to! Hokeiści JKH GKS Jastrzębie po dwóch porażkach w Toruniu powrócili w poniedziałkowy wieczór na zwycięską ścieżkę, dość pewnie pokonując w piątym spotkaniu o półfinał KH Energę Toruń 4:1 (2:0, 1:0, 1:1)! Nasz zespół znalazł w końcu sposób na Antona Svenssona, za sprawą czego w środę pojedzie na Tor-Tor z nadzieją na postawienie ''kropki nad i''. Szczególnie cieszyć musi powrót do skutecznej, kombinacyjnej gry w ofensywie. Gramy dalej!
Nie bez wpływu na przebieg zawodów pozostało szybko wywalczone prowadzenie gospodarzy, którzy już w 2. minucie otworzyli wynik. Stało się tak za sprawą kapitalnej szarży Macieja Urbanowicza, który odważnie ruszył do przodu, a następnie zdołał wyprowadzić w pole toruńskiego golkipera i trafić do siatki via... parkany Szweda. Podopieczni Juhy Nurminena nie zrazili się straconą bramką i z pasją natarli na jastrzębską bramkę. Tu jednak wybornie spisywał się Vilho Heikkinen, radząc sobie nawet bez kija. Zmarnowane okazje zemściły się na ''Stalowych Piernikach'' w 11. minucie - tym razem świetnie zachował się Teemu Pulkkinen, który zyskawszy nieco miejsca między bulikami przymierzył tuż obok Svenssona i podwyższył wynik na 2:0. Do końca premierowej partii swoje dwie szanse miał jeszcze Martin Kasperlik, ale tym razem Szwed był górą.
W drugiej tercji nieco bardziej iskrzyło pod kątem... pięściarskim. W dwóch przypadkach sędziowie odesłali na ławki kar po jednym zawodniku z każdej z ekip, ale nie miało to większego wpływu na przebieg gry. Inaczej rzecz się miała, gdy z tafli na dwie minuty zjechać musiał jeden z bohaterów z Torunia, Mikko-Matti Paakkola. Podczas jego kary na rajd za bramkę Svenssona zdecydował się aktywny Kasperlik, po czym wycofał do Romana Raca, a ten od razu odegrał w kierunku ''czystego'' Marka Kaleinikovasa. Litwin nie zwykł marnować takich okazji i mogliśmy cieszyć się z trzeciego gola. Z takim też wynikiem jastrzębianie zjechali na drugą przerwę.
W trzeciej części meczu mieliśmy jedno zadanie - na spokojnie dowieźć pewną wygraną do końca zmagań. Niestety, ''zdramatyzowaliśmy'' sobie sytuację, pozwalając na zbyt wiele Denisowi Fjodorovsowi, który w 43. minucie pogroził Heikkinenowi, a niespełna sto sekund później zepsuł jego konto. W 49. minucie na moment ''zrobiło się gorąco'', gdy sędziowie zjechali na analizę wideo - krążek miał bowiem znaleźć się za naszym bramkarzem i linią bramkową. Ostatecznie jednak po przejrzeniu materiału wynik 3:1 został utrzymany. Na finiszu Energa postawiła wszystko na jedną kartę, w czym pomogła rywalom kara dla Hannu Kuru. Torunianom nie udało się jednak złapać ''kontaktu'', a wracający na taflę Kuru podsumował zawody golem po błyskawicznej kontrze i koleżeńskim zagraniu Martina Kasperlika.
Z prowadzeniem 3-2 wyjedziemy zatem do Torunia na środowy szósty mecz. Wygrana pozwoli nam rozpocząć przygotowania do półfinału z GKS Tychy, natomiast jej brak skaże na nerwówkę siódmego i już na pewno ostatniego pojedynku 1/4 finału. Życzmy jednak sobie, że... ''zobaczymy się na Jastorze'' nie w piątek, ale dopiero w przyszłym tygodniu!
3 marca 2025, Jastrzębie-Zdrój, 18:00
JKH GKS Jastrzębie - KH Energa Toruń 4:1 (2:0, 1:0, 1:1)
1:0 Urbanowicz - Górny - Kamiński 01:50
2:0 Pulkkinen - Bagin - Kuru 10:01
3:0 Kaleinikovas - Rac - Kasperlik 32:03, 5/4
3:1 Fjodorovs - Jaworski - Arrak 44:19
4:1 Kuru - Kasperlik 58:06 (pusta bramka)
JKH GKS Jastrzębie: Heikkinen - Ronkainen, Makela, Kaleinikovas, Kuru, Pulkkinen - Żurek, Bagin, Kasperlik, Rac, Petras - Kunst, Górny, Urbanowicz, Kiełbicki, Kamiński - Blomberg, Zając, R. Nalewajka, Ł. Nalewajka, Ślusarczyk.
Strzały: 35 - 31 / Kary: 10 min - 12 min / Widzów: 820
Sędziowali: Bartosz Kaczmarek, Marcin Polak (główni) oraz Arutr Hyliński, Łukasz Sośnierz (liniowi).
W rywalizacji do czterech zwycięstw: JKH GKS - KH Energa 3-2
Następny mecz - 5 marca 2025 w Toruniu (18:30)