W premierowym starciu rywalizacji o finał hokeiści JKH GKS Jastrzębie przegrali na wyjeździe z GKS Tychy 1:4 (1:0, 0:2, 0:2). W niedzielny wieczór na Stadionie Zimowym lepsi okazali się zwycięzcy fazy zasadniczej, choć to jastrzębianie otworzyli wynik w 17. minucie. Niestety, potem strzelali już tylko konkurenci. No nic, gramy dalej! W poniedziałek kolejna szansa na otwarcie bilansu po naszej stronie. Do Tychów ekipa Roberta Kalabera wyruszy o godz. 14:45. Początek drugiego meczu o godz. 18:00.
Spotkanie rozpoczynające półfinałową derbową bitwę o awans obfitowało w emocje. Nie było wzajemnego badania sił - od początku obie drużyny postawiły na ofensywę. Z tej wymiany ciosów w pierwszej tercji zwycięsko wyszedł nasz zespół, który w 17. minucie objął prowadzenie po golu Emila Bagina. Bohaterem tej akcji był jednak także Martin Kasperlik, który najechał zza tyskiej bramki i odegrał do swojego słowackiego kolegi. Ten z kolei bez namysłu uderzył z okolic bulika przy bliższym słupku bramki Tomasza Fucika. Niebawem tyszanie zyskali szansę na wyrównanie podczas kary dla Michała Zająca, ale na przerwę zjeżdżaliśmy z prowadzeniem.
Wynik 1:0 był o tyle cenny, że w poprzednich tysko-jastrzębskich meczach zdobywca pierwszego gola zwykle wygrywał zawody. Niestety, ta seria nie została utrzymana. W 22. minucie po nieudanym wyekspediowaniu krążka przez jednego z defensorów JKH GKS gospodarze przejęli gumę w naszej tercji, a wyrok strzałem z lewego skrzydła wykonał Alan Łyszczarczyk. Nieco ponad sto sekund późnej Stadion Zimowy eksplodował ponownie - tym razem za sprawą pięknej bomby spod niebieskiej pozyskanego w lutym przez rywali Roniego Allena. Generalnie druga odsłona niedzielnego spotkania należała do podopiecznych Pekki Tirkkonena, ale na więcej goli nie pozwolił Vilho Heikkinen.
Niestety, w 43. minucie fiński golkiper nie ustrzegł się błędu podczas szarży Mateusza Gościńskiego. Zawodnik GKS Tychy ruszył bowiem przez środek tafli i otoczony przez czterech naszych zawodników oddał... chyba nieco rozpaczliwy strzał z dystansu, który znalazł drogę do siatki i ustawił trzecią partię. Do głosu zaczęły dochodzić też nerwy, jak w 47. minucie, gdy pod bandą doszło do mocniejszej wymiany zdań między zawodnikami obu ekip. Reagując na dwubramkową stratę Robert Kalaber już w 57. minucie zdjął Heikkinena, ale ta nasza przewaga już po 21 sekundach zakończyła się golem do pustej bramki autorstwa Alana Łyszczarczyka. Jastrzębianie bez wiary próbowali jeszcze wrócić do meczu, pod koniec którego za tyską bramką doszło do szarpaniny z udziałem braci Łukasza i Radosława Nalewajków, którzy nie mieli zamiaru nie reagować na faule i zaczepki przeciwników.
Kolejne spotkanie już w poniedziałek o godz. 18:00 w Tychach. Następnie rywalizacji o finał przeniesie się na Jastor, gdzie widzimy się w czwartek i w piątek o godz. 18:00.
9 marca 2025, Tychy, 17:00
GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 4:1 (0:1, 2:0, 2:0)
0:1 Bagin - Kasperlik - Rac 16:52
1:1 Łyszczarczyk - Heljanko 21:32
2:1 Allen - Monto - Jeziorski 23:39
3:1 Gościński - Turkin 42:46
4:1 Łyszczarczyk - Heljanko - Komorski 56:36 (pusta bramka)
JKH GKS Jastrzębie: Heikkinen - Ronkainen, Makela, Kaleinikovas, Kuru, Pulkkinen - Żurek, Bagin, Kasperlik, Rac, Kiełbicki - Kunst, Górny, Urbanowicz, Petras, Zając - Hanzel, Ślusarczyk, R. Nalewajka, Ł. Nalewajka, Kamiński.
Strzały: 33 - 26 / Kary: 10 min - 8 min / Widzów: 2 500
Sędziowali: Patryk Kasprzyk, Paweł Kosidło (główni) oraz Michał Gerne, Sławomir Szachniewicz (liniowi).
W rywalizacji do czterech zwycięstw: Tychy - JKH GKS 1-0.
Następny mecz - 10 marca o godz. 18:00 w Tychach.