W pierwszym spotkaniu w 2026 roku hokeiści JKH GKS Jastrzębie po ciekawym, ale zarazem bardzo czystym meczu musieli uznać wyższość wracającego na fotel lidera GKS Katowice. W piątkowy wieczór świeżo upieczeni zdobywcy Pucharu Polski - mimo oczywistego zmęczenia turniejem w Krynicy - stawili czoła faworytowi, w zasadzie do końca licząc się w rywalizacji o punkty. Cóż, gramy dalej! W Święto Trzech Króli widzimy się w Karwinie na zaległym pojedynku z Comarch Cracovią.
Jastrzębianie przystąpili do walki bez trzech asów atutowych. Karolusa Kaarlehto zastąpił Kacper Michalski, zaś w pierwszej formacji za Fredrika Forsberga zagrał Łukasz Nalewajka. Z kolei w ataku drugiej formacji zabrakło pauzującego za przedświąteczną karę meczu Macieja Urbanowicza, w związku z czym Szymona Kiełbickiego i Jakuba Ślusarczyka ''uzupełnił'' Wiktor Zając.
Mimo braków kadrowych oraz fizycznego zmęczenia jastrzębianie dzielnie stawili czoła katowiczanom. Podopieczni Rafała Bernackiego bez kompleksów przystąpili do derbów, wykorzystując już pierwszą z kar dla gospodarzy, którą odsiadywał Joona Monto. Co jednak ciekawe, w jej trakcie więcej z gry wydawali się mieć rywale. Na szczęście pod sam koniec power-play za sprawą bomby z dystansu Emila Bagina oraz skutecznego przekierowania krążka przez Patryka Hanzela znalazł on drogę do siatki. Z prowadzenia cieszyliśmy się do 15. minuty, w której w Satelicie Spodka ruszyła prawdziwa kanonada. Najpierw Patryk Wronka wykończył akcję kolegów i wyrównał stan rywalizacji, a następnie Stephen Anderson z dystansu zaskoczył Kacpra Michalskiego. Goście szybko jednak otrząsnęli się z ''odwrócenia wyniku'' i z drugiego skrzydła powtórzyli manewr z pierwszego gola - tym razem strzał Bagina przekierował Łukasz Nalewajka. Niestety, remisu nie udało się nam utrzymać, bowiem w 18. minucie podobną akcją do wyczynu Andersona popisał się Jean Dupuy.
W drugiej i trzeciej tercji obie ekipy zagrały znacznie uważniej z tyłu. Na początku drugiej odsłony byliśmy o włos od radości z wyrównania, ale kiks Jespera Eliassona nie zyskał korzystnych dla nas konsekwencji. W końcu w 27. minucie po raz kolejny w tym sezonie o swoich nieprzeciętnych umiejętnościach przypomniał nam Jakub Ślusarczyk, którzy wykorzystał niezdecydowanie rywali, a następnie kropnął między parkanami bramkarza Katowic. I tego wyniku nie udało się nam na dłużej utrzymać, bowiem w 29. minucie Satelitę golem uradował Joona Monto. Ekipa Jacka Płachty zwarła szeregi i nie pozwoliła na następną wymianę ciosów, w efekcie czego na tym trafieniu w istocie zakończyły się tego dnia strzeleckie wyczyny.
W trzeciej tercji obraz gry nie uległ zmianie, choć nasz zespół miał swoje szanse na kolejne wyrównanie. W 49. minucie bliski wykorzystania błędu obrony Katowic był Mikołaj Osiadły, który mimo asysty dwóch obrońców oddał na bramkę mocny i kąśliwy strzał. Następnie po drugiej z kar dla Monto jastrzębianie podjęli kolejne próby uratowania punktów, jednak tym razem Jesper Eliasson ustrzegł się błędów. Golkiper gospodarzy był też bohaterem akcji z 59. minuty, gdy Kiełbicki ze Ślusarczykiem mogli uciszyć Satelitę, ale ten pierwszy przegrał pojedynek ze Szwedem. Na finiszu Rafał Bernacki zaryzykował i zdjął z tafli Michalskiego, jednak ten manewr tym razem zakończył się decydującym golem dla kontrujących katowiczan.
Tym samym w 2026 rok wchodzimy z porażką z nowym liderem Tauron Hokej Ligi. Teraz przed nami szansa na powrót na zwycięską ścieżkę, bowiem na Zimni Stadion zawita niżej notowana Comarch Cracovia.
2 stycznia 2026, Katowice, 18:30
GKS Katowice - JKH GKS Jastrzębie 5:3 (3:2, 1:1, 1:0)
0:1 Hanzel - Sihvonen - Bagin 08:34 5/4
1:1 Wronka - Fraszko - Pasiut 14:34
2:1 Anderson - Hoffman 15:09
2:2 Ł. Nalewajka - Bagin - Alho 17:05
3:2 Dupuy - Michalski - Hoffman 17:27
3:3 Ślusarczyk 26:44
4:3 Monto - Varttinen - Verveda 28:53
5:3 Bepierszcz - Koivusaari - Varttinen 59:23 (pusta bramka)
JKH GKS Jastrzębie: Michalski - Alho, Bagin, Sihvonen, Berzins, Ł. Nalewajka - Bezuska, Onak, Zając, Kiełbicki, Ślusarczyk - Charvat, Hanzel, R. Nalewajka, Stolarski, Laszkiewicz - Adamek, Wojciechowski, Osiadły, Moś, Kuzak.

Komentarze 0
Zostaw Komentarz