''Bądźcie szóstym zawodnikiem!''

 
2026-02-24 Wywiady

Zapraszamy do lektury wywiadu z dyrektorem sportowym JKH GKS Jastrzębie Leszkiem Laszkiewiczem, który dzieli się z nami informacjami o przygotowaniach do ćwierćfinałowych bojów z GKS Tychy. Podsumowujemy fazę zasadniczą, rozmawiamy o sytuacji zdrowotnej, ostatniej wygranej w Tychach i nie tylko. Leszek Laszkiewicz jest pewien, że po Pucharze Polski nikt nie zaryzykuje lekceważenia naszej drużyny. Zachęca też Was - kibiców jastrzębskiego hokeja - do dodatkowej mobilizacji na Zimnim Stadionie w Karwinie!

Czy piąte miejsce na finiszu fazy zasadniczej to sukces?
Leszek Laszkiewicz: Zdecydowanie tak! Przed sezonem nie spodziewaliśmy się, że możemy uplasować się tak wysoko. Wszyscy wiedzą, jakie mamy problemy. Drużynę budowaliśmy w oparciu o okrojony budżet, a domowe spotkania gramy w Karwinie. Co tu kryć, naszym celem latem było... przetrwać czas generalnego remontu Lodowiska Jastor. Tymczasem osiągnęliśmy fantastyczne wyniki. Myślę, że możemy z optymizmem myśleć o rywalizacji w ćwierćfinale z GKS Tychy.

Czy jest pan zaskoczony, że trzecia drużyna zdecydowała się na rywalizację z nami, unikając szóstej w tabeli Energi Toruń? Czyżby tyszanie uważali nas za wygodniejszego konkurenta?
Przyznam, że stawiałem na taki scenariusz jeszcze przed informacją od pani Marty Zawadzkiej. Nie mam jednak żadnej wiedzy na temat powodów takiej decyzji władz GKS Tychy. O to należy zatem pytać na Stadionie Zimowym. Nie można wykluczyć, że decyzja tyszan była podyktowana również względami organizacyjnymi. Toruń jest daleko, a Jastrzębie tuż za miedzą. Natomiast nam było... wszystko jedno, kto będzie z nami grał. Każda z ekip z czołowej czwórki byłaby dla nas równie trudnym rywalem.

W ostatnim meczu piątej rundy pokonaliśmy GKS Tychy na wyjeździe. Czy możemy wyciągać z tego pojedynku wnioski, że wszystko jest możliwe? Czy też należy brać pod uwagę fakt, że podopieczni Pekki Tirkkonena za szybko poczuli się zwycięzcami po dwóch golach na początku meczu?
Szczerze mówiąc, to nie nasza sprawa, co czuli nasi przeciwnicy. My ogromnie cieszyliśmy się z dwóch punktów na bardzo trudnym terenie, dzięki którym ostatecznie zajęliśmy piąte miejsce. Takie wygrane dodatkowo cementują naszą drużynę. Atmosfera w szatni jest dzięki temu jeszcze lepsza.

Trzeciego z karnych wykorzystał Matias Lehtonen, który w listopadzie pożegnał się z GKS Tychy. My zdecydowaliśmy się dać mu szansę.
Na pewno Matias miał coś do udowodnienia sztabowi GKS Tychy, ale dla nas to tylko dodatkowy atut. Od początku mówiłem, że naszym celem jest budowa zespołu właśnie z takich chłopaków - głodnych sukcesu i chcących coś pokazać. Niezwykle cieszy mnie fakt, że zarówno zawodnicy z zagranicy, jak i nasi młodzi wychowankowie ciągną naszą drużynę w jednym kierunku, a zarazem realizują swoje osobiste cele. Jeśli ktoś chce coś udowodnić - komuś innemu lub sobie samemu - to daje z siebie więcej niż sto procent. I tak jest u nas.

Słowo o przygotowaniach do rywalizacji z GKS Tychy. Czy stawiamy na treningi pod kątem rywala, czy też na regenerację przed - miejmy nadzieję - maratonem?
Dobrze się złożyło, że pauzowaliśmy w ostatniej kolejce. Dzięki temu chłopcy mogli przez dwa dni odpocząć po wyczerpującej końcówce piątej rundy. Gdy tylko oficjalnie dowiedzieliśmy się, że gramy z GKS Tychy, trenerzy Rafał Bernacki i Marek Chrabański wzięli się za analizę tego przeciwnika. Od poniedziałku szykujemy się już tylko pod kątem ćwierćfinałów.

A jak wygląda sytuacja zdrowotna w naszej szatni? Pod koniec piątej rundy graliśmy w nieco przetrzebionym zestawieniu.
Jestem niezmiernie szczęśliwy, że mogę poinformować kibiców, iż wszyscy zawodnicy są zdrowi i gotowi do walki. Nie ma kontuzji i chorób, i oby tak zostało do końca sezonu. Faktem jest, że w ostatnim czasie nie omijały nas problemy. Kilku chłopaków złapało grypę, a gdy ją wyleczyli, to zarazili się inni. Na szczęście jednak wszyscy zdążyli się wykurować.

W derbowej rywalizacji o półfinał nie będziemy faworytem. Przyznajmy, że o ile przed finałem Pucharu Polski mało kto na nas stawiał, to teraz w obliczu rywalizacji do czterech wygranych chyba już nikt nie podejmie takiego ryzyka. Ale JKH GKS Jastrzębie udowodnił już, że uwielbia być stawiany w roli „underdoga”, jak to się modnie obecnie mówi.
Wydaje mi się, że po Pucharze Polski nikt już nie pokusi się o to, aby nas lekceważyć. Sama nasza obecność w Krynicy była przecież wielkim sukcesem, a tymczasem my zdołaliśmy wygrać ten turniej i zgarnąć faworytom trofeum sprzed nosa. To też jest bardzo ważny aspekt - przecież każda z drużyn czołowej czwórki liczy na złoto. Srebro będzie dla nich porażką, na którą po „stracie” Pucharu Polski nie mogą sobie pozwolić. Natomiast my nic nie musimy, a wszystko możemy. Kibiców zapewniam, że damy z siebie wszystko, ale liczymy także na ich doping i obecność w Karwinie. Trzymajcie za nas kciuki, wspierajcie nas podczas meczów i bądźcie z nami, bądźcie szóstym zawodnikiem! Ten sezon już jest wspaniały, a może być jeszcze lepszy!

Foto - Michał Chwieduk / Polski Hokej

UWAGA! Uprzejmie prosimy zaprzyjaźnione Media wykorzystujące niniejszy autoryzowany wywiad w swoich publikacjach prasowych o wyraźne wskazanie źródła rozmowy - oficjalnej strony JKH GKS Jastrzębie (jkh.pl).

rozm. mg

Komentarze 0

Zostaw Komentarz

tel./fax 32 476 16 50
aleja Jana Pawła II 6a, 44-335 Jastrzębie-Zdrój

Formularz kontakowy

 
 
 


 

Administratorem danych jest Jastrzębski Klub Hokejowy GKS Jastrzębie, ul. Leśna 1, 44-335 Jastrzębie-Zdrój. Dane wpisane w formularzu kontaktowym będą przetwarzane w celu udzielania odpowiedzi na przesłane zapytanie.

NASTĘPNY MECZ