W pierwszym meczu ćwierćfinału Tauron Hokej Ligi JKH GKS Jastrzębie przegrał na Stadionie Zimowym z GKS Tychy 3:6 (0:1, 1:2, 2:3). Emocjonujące derby obfitowały nie tylko w gole, ale i spięcia między zawodnikami oraz... kontrowersje. Dla nas powodem do radości był znakomity ''powrót do gry'' pod koniec trzeciej tercji, gdy jastrzębianie mimo dwubramkowej straty zdołali odzyskać ''kontakt'' z gospodarzami. W niedzielny wieczór spotkanie numer dwa, a następnie rywalizacja przeniesie się do Karwiny.
W pierwszej tercji obejrzeliśmy tylko jednego gola autorstwa Rasmusa Heljanko, który w 14. minucie zdołał dobitką bliska pokonać Karolusa Kaarlehto. Fin niestety nie opanował krążka po strzale z dystansu Hannu Kuru. Tuż po premierowej przerwie doczekaliśmy się wyrównania po uderzeniu Riku Sihvonena. Nasz napastnik wykorzystał podania Petera Bezuski i Danielsa Berzinsa, którzy kapitalnie skarcili gospodarzy za błąd w ofensywie. W 22. minucie na ławkę kar po raz pierwszy powędrowała większa liczba graczy, ale niestety ze ''stratą'' jednego zawodnika na naszą niekorzyść - tę przewagę tyszanie wykorzystali bardzo szybko, ponownie pokonując Karolusa dobitką z bliska. W 31. minucie było już 3:1, gdy prowadzenie gospodarzy podwyższył doskonale nam znany Dominik Paś, który trafił mimo ''obstawienia'' przez naszego obrońcę.
Najwięcej emocji przyniosła trzecia tercja. Najpierw w 50. minucie sędziowie znów ukarali Emila Bagina, a Bartłomiej Pociecha błyskawicznie wykorzystał tę przewagę golem spod niebieskiej. Na tę sytuację zareagował Rafał Bernacki, zmieniając Karolusa na Kacpra Michalskiego. Warto odnotować, że nasz wychowanek po raz kolejny w tym sezonie udźwignął ciężar gry. W 51. minucie po kolejnym spięciu to jastrzębianie zagrali w przewadze, co zaowocowało trafieniem Aku Alho, który przekierował strzał z dystansu Matiasa Lehtonena.
Pół minuty później na tafli doszło już do regularnej bitwy, w efekcie której kary meczu otrzymali Matias Lehtonen, Daniels Berzins i Olli-Petteri Viinikainen. Co gorsza, arbitrzy uznali, że to nasz zespół przez kolejne pięć minut winien bronić się w osłabieniu. Mimo to goście zdołali jeszcze ukłuć przeciwnika, kiedy fantastycznym przejęciem i wykończeniem popisał się w tymże osłabieniu Szymon Kiełbicki. Niestety, półtora minuty później nasze nadzieje rozwiał Hannu Kuru, który trafił z dystansu ''wykorzystując'' fakt, że Michalski był zasłonięty przez podnoszącego się z lodu rywala. Sędziowie po analizie wideo uznali gola. Na finiszu wynik ustalił Filip Komorski strzałem do pustej już bramki w wyniku błędu naszej defensywy.
Tym samym w rywalizacji do czterech zwycięstw GKS Tychy objął prowadzenie 1-0. Mecz numer dwa już w niedzielę o godz. 17:00.
28 lutego 2026, Tychy, 18:00
GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 6:3 (1:0, 2:1, 3:2)
1:0 Hejlanko - Kuru - Kakkonen 13:25
1:1 Sihvonen - Berzins - Bezuska 20:53
2:1 Kerkkanen - Pociecha - Kuru 22:38 5/4
3:1 Paś - Jeziorski 30:07
4:1 Pociecha - Kuru - Heljanko 49:52 5/4
4:2 Alho - Lehtonen - Bagin 51:53
4:3 Kiełbicki 55:07 4/5
5:3 Kuru - Pociecha - Hejlanko 56:31 5/4
6:3 Komorski 58:41 (pusta bramka)
JKH GKS Jastrzębie: Kaarlehto (od 49:52 Michalski) - Alho, Bagin, Sihvonen, Berzins, Lehtonen - Bezuska, Onak, Urbanowicz, Kiełbicki, Ślusarczyk - Charvat, Hanzel, Ł. Nalewajka, Stolarski, R. Nalewajka - Wojciechowski, Adamek, Laszkiewicz, Moś, Kuzak.
W rywalizacji do czterech zwycięstw: GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 1-0.

Komentarze 0
Zostaw Komentarz