W niedzielny wieczór hokeiści JKH GKS Jastrzębie rozegrają piąte spotkanie w ramach ćwierćfinału fazy play-off z GKS Tychy. Aktualnie rywale prowadzą 3-1 i do awansu do strefy medalowej potrzebują już tylko jednej wygranej. Oznacza to, że... podwójnie nie mamy już nic do stracenia. Wierzymy, że podopieczni Rafała Bernackiego po raz kolejny zaskoczą faworyta na jego tafli i przedłużą nam sezon co najmniej do wtorku! Możemy być pewni, że w Dzień Kobiet na Stadionie Zimowym jastrzębianie ''dadzą z wątroby''!
Po wyjazdowych spotkaniach w Tychach byliśmy pełni optymizmu. Naszej drużynie udało się przecież wywieźć z ''jaskini lwa'' cenne zwycięstwo i z remisem wrócić do Karwiny. Niestety, oba derbowe starcia nad Olzą okazały się dla jastrzębian trudnym doświadczeniem. Strzeliliśmy zaledwie jedną bramkę, tracąc aż siedem - to głównie zasługa pozyskanego przez GKS Tychy Łotysza Eriksa Vitolsa - to aktualny reprezentant tego kraju, mający za sobą grę w rosyjskiej KHL i fińskiej Liidze. Początkowo wymagający kibice z ''Piwnego Miasta'' nie byli przekonani do tego golkipera, ale po środowo-czwartkowym dwumeczu zgodnie uznali, że potrafi być ''połową wartości zespołu''. Po prostu - tyszanie byli w tych starciach lepsi.
Dla podopiecznych Rafała Bernackiego pojedynki numer trzy i cztery to przede wszystkim ogromny problem ze skutecznością. Nasi hokeiści pokazali wielokrotnie, iż wobec przewagi potencjału konkurenta nie dominują tafli, a raczej potrafią do bólu wykorzystywać nieliczne stworzone ogromnym wysiłkiem okazje. Tymczasem w środę i w czwartek nie szło nam nawet w podwójnych przewagach, a przecież w tych rozgrywkach właśnie power-play potrafił zadecydować o sukcesie. Faktem jest, że nie mamy już do dyspozycji mającego za sobą operację Fredrika Forsberga, ale wypracowane schematy jastrzębianie opierali także o innych wykonawców.
Cóż, niedzielne spotkanie na pewno będzie ogromnie trudnym egzaminem dla zdobywców Pucharu Polski. Jak wspomnieliśmy na wstępie - nasza drużyna nie będzie miała w Tychach niczego do stracenia. Plan wykonaliśmy zdecydowanie ponad oczekiwania, wygrywając najcenniejsze spośród możliwych do zdobycia w dotychczasowym okresie trofeów. Nawet Superpuchar Polski i wygrana w fazie zasadniczej nie są tak prestiżowe, jak Puchar Polski. Mamy przed sobą spotkanie, które w razie porażki może zakończyć ten bardzo udany, choć niezmiernie trudny sezon. Możemy być jednak pewni, że nasi chłopcy wcale nie mają ochoty na wakacje i oczekiwanie na kolejny mecz o punkty aż do września.
Wrócimy jeszcze do Karwiny w tym sezonie!

Komentarze 0
Zostaw Komentarz