JKH GKS Jastrzębie zakończył sezon 2025/26 jako jeden z jego największych zwycięzców - triumfator Pucharu Polski oraz mistrz Polski juniorów. Czas zatem na podsumowanie rozgrywek tradycyjnym wywiadem z prezesem Kazimierzem Szynalem, który trzyma stery naszego hokejowego ''okrętu'' od dwudziestu jeden lat. Rozmawiamy jednak nie tylko o przeszłości, ale i o teraźniejszości oraz przyszłości. Pojawiło się bowiem wśród kibiców co najmniej kilka znaków zapytania - te wątpliwości wyjaśniamy właśnie tą rozmową. ''Nasz klub radzi sobie dobrze mimo problemów, funkcjonuje bez zadłużenia i nie będzie generował zadłużenia. To efekt dobrej organizacji działania klubu, umiejętności funkcjonowania na rynku oraz oddanej pracy wielu osób'' - podkreśla Kazimierz Szynal. ''Mam nadzieję, iż nasz budżet będzie podobny do tego z sezonu 2025/26. Dajemy sobie radę i liczę na to, że przetrwamy ten trudny czas dzięki zaangażowaniu naszych dotychczasowych partnerów, jak i tych którzy być może do nas dołączą. Jak również przy większym wsparciu Miasta Jastrzębie-Zdrój'' - dodaje prezes. Zapraszamy do lektury!
Przed sezonem postawił pan przed sztabem trenerskim jasne cele. Superpuchar Polski, Puchar Polski i medal Mistrzostw Polski. Niestety, udało się wywalczyć jedynie Puchar...
Kazimierz Szynal - Oczywiście postawienie tych celów miało formę żartu i zapewne czytelnicy zdają sobie z tego sprawę. Wszyscy wiemy, w jakiej sytuacji budżetowej jest JKH GKS Jastrzębie. Jednak faktem jest, iż nawet mimo takiej, a nie innej rzeczywistości byliśmy bliscy realizacji tych „zamierzeń”. Zdobyliśmy Puchar Polski, pozostawiając w pokonanym polu drużyny, które „na papierze” miały znacznie mocniejsze kadry. Superpuchar Polski także był w naszym zasięgu - wszak przegraliśmy pechowo dopiero po dogrywce z zespołem, który niedawno w wielkim stylu wywalczył mistrzostwo Polski. Nie byliśmy gorsi w starciu o Superpuchar, jednak wygrywa ten, kto strzela więcej goli...
I kto ma Hannu Kuru.
Cóż, wszyscy wiemy, gdzie Hannu grał wcześniej. Teraz jednak był czołową postacią GKS Tychy, który stanął na najwyższym ligowym podium. Gratuluję naszym derbowym konkurentom. Natomiast jest chodzi o medal, to... również moglibyśmy być może pokusić się nawet o półfinał, gdyby nie przyszło nam w pierwszej rundzie play-off walczyć właśnie z tyszanami. Przecież my jako jedyni nie tylko wygraliśmy mecz z GKS Tychy, ale na dodatek w pojedynkach z późniejszym mistrzem strzeliliśmy mu więcej goli niż Zagłębie Sosnowiec i GKS Katowice. I to razem wzięci!
Trochę żal, że przyczyniamy się do budowy potęgi GKS Tychy. Grają tam nasi wychowankowie, a zarząd tego klubu lubi pozyskiwać z naszej kadry tych graczy, których wcześniej nasz klub znalazł na rynku.
To jest normalna kolej rzeczy. Zawsze mówiłem, że wprawdzie pieniądze nie grają, ale zawodnicy graja za pieniądze. Nie można obrażać się na rzeczywistość.
A czy nie odebrał pan jako afrontu faktu, że tyszanie jako trzeci zespół fazy zasadniczej zdecydował się na rywalizację z nami, nie zaś z szóstą Energą Toruń?
Ekstraliga w ubiegłym sezonie była niezwykle wyrównana i ciekawa. Potencjały naszej drużyny oraz ekipy z Torunia można było uznać za porównywalne. W związku z tym nie można dziwić się klubowi z Tychów, że wolał jeździć do Karwiny niż wyprawiać się na północ z noclegiem. Rozumiem tę decyzję.
A zatem podsumowując - sztab szkoleniowy nie osiągnął celów postawionych przed sezonem. Czy zatem zarząd wyciągnie surowe konsekwencje wobec Rafała Bernackiego i Leszka Laszkiewicza, dając im podwyżki?
Myślę, że w obecnej sytuacji budżetowej o podwyżki będzie bardzo trudno, ale Rafał i Leszek mogą liczyć na nagrody w postaci... celów na kolejny sezon (śmiech). Mówiąc jednak całkowicie poważnie, jesteśmy oczywiście bardzo zadowoleni z całego naszego sztabu szkoleniowego, jak również z trenerów grup młodzieżowych. To był kawał dobrej roboty wykonany w bardzo niekorzystnych warunkach.
Nie mieliśmy okazji porozmawiać o Pucharze Polski w Krynicy, a zatem wróćmy jeszcze wspomnieniami do końcówki 2025 roku. Możemy chyba uznać, że to osiągnięcie będzie na zawsze jednym z naszych ulubionych trofeów.
Wszyscy odbieramy ten wynik jako wielki sukces sportowy, który został osiągnięty mimo wielu przeszkód. Nas przecież miało w ogóle nie być Krynicy, nie mówiąc już o wielkim finale, w którym z kolei po pierwszej tercji wielu spisało nas na straty. Niespodziewany triumf łączył się rzecz jasna z ogromną radością. Otrzymaliśmy mnóstwo telefonów i SMS-ów z gratulacjami z wielu stron. „Ludzie z branży” doceniali nasz sukces, ponieważ wiedzieli, z jakimi problemami borykaliśmy się na co dzień.
To teraz szczerze panie prezesie - czy zarząd JKH GKS Jastrzębie musiał przedłużać pobyt w Krynicy na finał?
Nie, ponieważ zarząd w ramach oszczędności pojechał od razu na finał! Mówiłem o tym zresztą Robertowi Kalaberowi po naszym ostatnim przedpucharowym ligowym spotkaniu z Unią Oświęcim. Robert na pożegnanie powiedział, że „widzimy się w Krynicy”, a ja odparłem, że niestety jako zarząd jedziemy dopiero na pojedynek o główne trofeum, więc się nie zobaczymy (śmiech).
Gdyby we wrześniu 2025 roku ktoś dysponował almanachem z wynikami z tego sezonu niczym w „Powrocie do przyszłości”, to zbiłby fortunę. W nas mało kto wierzył nawet po początkowych sukcesach. A jak to było z panem prezesem? Tak bez kolorowania po fakcie...
Przyznam, że choć wierzyłem w nasz zespół, to nie spodziewałem się pozycji lidera. Tymczasem utrzymywaliśmy się na niej przez pewien czas. Niech to wystarczy za cały komentarz. Faktem jest jednak, że nasze wyniki przyjmowano z niedowierzaniem i dopiero po kilku tygodniach niektórzy rywale zaczęli się z nami liczyć. Dyrektor sportowy jednego z naszych konkurentów mówił przed pierwszym meczem, że „pykną nas szóstką”, a tymczasem to my wygraliśmy bodajże 2:1 lub 3:2.
Drugim z wielkich sukcesów ubiegłego sezonu jest rzecz jasna mistrzostwo Polski juniorów, na które czekaliśmy od 2007 roku. Od razu nasuwają się porównania do drużyny sprzed dziewiętnastu lat, którą prowadził zmarły przed niemal rokiem Jacek Chrabański...
To prawda. Można ogromnie żałować, że Jacek nie doczekał powtórki z sukcesu swoich dawnych podopiecznych. Przypomnijmy, że wśród nich byli Mateusz Danieluk, Tomasz Pastryk, Tobiasz Bigos, Kamil Kosowski czy Tomasz Kulas, którzy potem przez lata z powodzeniem grali w ekstralidze czy reprezentacji Polski. Mam ogromną nadzieję, że mistrzowie z 2026 roku pójdą ich śladem. Niektórzy chłopcy już zdążyli zadebiutować w elicie, natomiast kolejni czekają na swoją szansę. Liczymy również, iż w związku z naszą strategią stawiania na młodzież zachęcimy do gry w Jastrzębiu utalentowanych juniorów z innych klubów.
Takim dobrym przykładem, że warto spróbować swoich sił w JKH GKS, jest Patryk Hanzel, który znakomicie okrzepł w naszym zespole.
Trudno się z tym nie zgodzić.
Złoto po dziewiętnastu latach to niespodzianka czy jednak dobrze wykonana robota? Z paroma zawodnikami z ekstraligowym doświadczeniem byliśmy w gronie faworytów.
Dobrze wykonana robota. Nie było jednak tak, że stawiano nas w roli pewniaka. Niemniej - drużyna trenera Mariusza Bernackiego pokazała swoją siłę, wygrywając wszystkie mecze, w tym z niepokonanymi w fazie zasadniczej Tychami.
Bracia Bernaccy z samymi sukcesami w tym sezonie...
Fakt. Warto przy tym odnotować, że na finałach juniorów obecny był także Rafał Bernacki, jak również Marek Chrabański czy Leszek Laszkiewicz. Po zakończeniu walki w ćwierćfinale Tauron Hokej Ligi mogliśmy pozwolić sobie na akcję „wszystkie ręce na pokład”, dzięki czemu nasi juniorzy mieli również wsparcie trenerów z pierwszej ekipy. Tu trzeba podkreślić rolę Mariusza Bernackiego, który prowadził chłopaków w tym sezonie. Mariusz od wielu, wielu lat pracuje w naszym klubie nie tylko jako trener, ale również specjalista od spraw administracyjnych. Wykonuje kapitalną robotę w kwestii pozyskiwania i rozliczenia dotacji miejskich, ministerialnych czy unijnych. Jest pod tym kątem wybitnym fachowcem.
Mariusz Bernacki zawsze podkreśla wagę współpracy z Zespołem Szkół Mistrzostwa Sportowego i z panem dyrektorem Zbigniewem Miłosiem.
Podpisuję się pod tą oceną. Od wielu lat rozwijamy współpracę z ZSMS Jastrzębie-Zdrój. W szkole funkcjonują klasy hokejowe i przymierzamy się już do otwarcia kolejnych. Wszystkie te działania mają na celu rozwój jastrzębskiego hokeja. Można porównać rolę, jaką obecnie pełni w środowisku hokejowym Zespół Szkół Mistrzostwa Sportowego do dzieła Szkoły Podstawowej nr 20 w latach dziewięćdziesiątych. Wtedy placówka prowadzona przez Józefa Szulika, a następnie Jerzego Błaszczyka przyczyniła się do przetrwania JKH.
Przejdźmy teraz do mniej radosnych spraw. Jastrzębska Spółka Węglowa zrezygnowała ze wsparcia dla klubów sportowych, co spotkało się z różnymi reakcjami ze strony dotychczasowych beneficjantów tej współpracy. Tymczasem JKH GKS Jastrzębie wydał bardzo uspokajające oświadczenie w tej sprawie. Proszę zatem o garść informacji z pierwszej ręki.
Sytuacja naszego głównego partnera jest trudna. Ja jednak jestem optymistą. Uważam, że nasz sponsor strategiczny niebawem „wyjdzie na prostą” i wróci do wspierania jastrzębskiego sportu. Do tego momentu należy poszukiwać innych możliwości finansowania. Takie możliwości istnieją, ale rzeczywistość nie jest łatwa. Mam nadzieję, że jako JKH GKS Jastrzębie poradzimy sobie z tym „sztormem”, ale nie ukrywam, iż liczymy także na większe niż do tej pory zaangażowanie Miasta Jastrzębie-Zdrój. Myślę, że swoją pracą zasłużyliśmy na nieco inne niż do tej pory „rozłożenie akcentów” w podziale środków z dotacji. Jeśli tak się stanie, to jestem przekonany, że „suchą stopą” przejdziemy przez ten trudny czas. I wrócimy na Lodowisko Jastor silniejsi niż do tej pory.
JKH GKS Jastrzębie chyba nigdy nie znalazł się na pierwszym miejscu na liście dotacji z Miasta na wsparcie funkcjonowania drużyn seniorów z tzw. „strategicznej piątki” dyscyplin.
Zgadza się. Należy podkreślić, że nasz klub radzi sobie dobrze mimo problemów, funkcjonuje bez zadłużenia i nie będzie generował zadłużenia. To efekt dobrej organizacji działania klubu, umiejętności funkcjonowania na rynku oraz oddanej pracy wielu osób. Uważam, że Miasto Jastrzębie-Zdrój powinno bardziej doceniać fakt, że JKH GKS Jastrzębie potrafi utrzymywać się na powierzchni od tylu lat, zdobywając trofea nawet w tak skomplikowanej sytuacji. Przecież w obecnej rzeczywistości finansowej mieliśmy „jedynie” walczyć o przetrwanie, a tymczasem zdobyliśmy dla naszego miasta Puchar Polski i bardzo prestiżowe Mistrzostwo Polski Juniorów. A trzeba pamiętać, jakie koszty ponosimy jako klub - gramy w Karwinie, gdzie płacimy nie tylko za lodowisko, ale też za szatnie. Rozgrywaliśmy w Czechach spotkania oraz trenowaliśmy na co dzień. Utrzymujemy pierwszą drużynę i liczne zespoły młodzieżowe. Płacimy bez zwłoki wynagrodzenia trenerów i członków sztabu. Nasza młodzież również rozgrywa wszystkie mecze na wyjazdach, trenując także w Pawłowicach i Cieszynie. Wszystkie te koszty ponosi JKH GKS Jastrzębie, a mimo to - co jeszcze raz podkreślam - nie ma zadłużenia i nie generuje zadłużenia.
Zapytam wprost - czy JSW S.A. całkowicie wycofała się ze wsparcia dla JKH GKS Jastrzębie?
W tym momencie Jastrzębska Spółka Węglowa przeżywa trudniejszy czas. Myślę jednak, że w niedługim czasie ta sytuacja ulegnie poprawie i wówczas Spółka powróci do wsparcia naszego klubu.
Czy logo JSW S.A. zniknie z trykotów naszych hokeistów?
Symbole Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie znikną z naszych strojów choćby z tego powodu, że od początku swojego istnienia, czyli od 1993 roku, Spółka wspierała jastrzębski hokej.
Jedenaście lat temu przeżywaliśmy podobny kryzys, choć na mniejszą skalę. Wówczas do zarządu klubu wszedł pan Janusz Antończyk, który oddał wielkie zasługi dla jastrzębskiego hokeja. Czy i teraz możemy spodziewać się jakichś zmian we władzach?
Nie przewidujemy żadnych personalnych zmian. Działamy w składzie znanym od wielu lat.
Jak zatem będzie wyglądało przygotowanie do nowego sezonu? Z jakim budżetem przystąpimy do budowy zespołu?
Liczę na to, że nasz budżet będzie porównywalny do obecnego.
Mimo - miejmy nadzieję czasowej - absencji w gronie partnerów Jastrzębskiej Spółki Węglowej?
Tak.
Jak zamierzacie to osiągnąć?!
Pracą u podstaw (śmiech). Kwestie budżetowe to tajemnica przedsiębiorstwa, a zatem nie chciałbym tu ujawniać szczegółów naszego funkcjonowania oraz zaangażowania poszczególnych sponsorów. Powtórzę jednak, że mam nadzieję, iż nasz budżet będzie podobny do tego z sezonu 2025/26. Dajemy sobie radę i liczę na to, że przetrwamy ten trudny czas dzięki zaangażowaniu naszych dotychczasowych partnerów, jak i tych którzy być może do nas dołączą. Jak również przy większym wsparciu Miasta Jastrzębie-Zdrój.
Czy ponownie zobaczymy się w Karwinie?
Na 99% tak. Mamy już za sobą podsumowanie roku gry poza Jastorem oraz spotkania z naszymi czeskimi partnerami, z którymi dogadaliśmy wszelkie sprawy techniczne. Pozostaje jeszcze spotkanie z udziałem prezydentów Jastrzębia-Zdroju i Karwiny, w którym oczywiście również weźmiemy udział.
A jak układa się współpraca z Czechami?
Bardzo dobrze. Nie ma żadnych problemów. Czesi są pragmatyczni i doceniają, że wywiązujemy się z umów finansowych. Gospodarze spełniają nasze oczekiwania, dzięki czemu organizacja meczów ekstraligi jest na odpowiednio wysokim poziomie. Ochrona także zasługuje na pochwałę. Nie notowaliśmy wprawdzie jakichś poważniejszych incydentów, ale przy okazji wizyty kibiców z jednego z klubów spoza Śląska należało dwóch kłopotliwych delikwentów usunąć z obiektu. Ochrona uczyniła to profesjonalnie i winowajcom pozostało marznąć poza lodowiskiem.
A jak Czesi ocenili poziom polskiej ekstraligi?
Byli zaskoczeni, że w naszych zespołach występuje tak wielu Finów i wypytywali o wysokość ich kontraktów. Krótko mówiąc - wszyscy są na ten moment zadowoleni. Dlatego myślę, że już teraz mogę zaprosić kibiców do Karwiny na czeskie piwo i polski hokej. Zimni Stadion ma już wprawdzie swoje lata, bo jest rówieśnikiem katowickiego Spodka, ale mieści się w nim 7,5 tys. widzów. Zatem nawet liczne grono przyjezdnych fanów nie musi gnieździć się w klatkach. Przy tej okazji chciałbym podziękować wszystkim naszym kibicom, którzy wspierali nas w Karwinie. Dziękujemy za obecność i doping oraz prosimy o jeszcze!
UWAGA! Uprzejmie prosimy zaprzyjaźnione Media wykorzystujące niniejszy autoryzowany wywiad w swoich publikacjach prasowych o wyraźne wskazanie źródła rozmowy - oficjalnej strony JKH GKS Jastrzębie (jkh.pl).
rozm. mg

Komentarze 1
Zostaw Komentarz