To było po prostu wspaniałe! Cudowne! Ten niedzielny wieczór kibice JKH GKS Jastrzębie zapamiętają bardzo długo. Po niezwykłym derbowym meczu na szczycie ekstraligi podopieczni Roberta Kalabera (jakby wbrew wszelkim przeciwnościom losu) pokonali na Jastorze mistrza Polski z Tychów 4:1, zachowując tym samym pozycję lidera!
Na dwudziestu sześciu meczach i 3309 dniach zatrzymał licznik zwycięskiej passy JKH GKS Jastrzębie nad Zagłębiem Sosnowiec. W piątkowy wieczór nasz zespół musiał po raz pierwszy od ponad dziewięciu lat uznać wyższość tego rywala w ekstraligowych rozgrywkach.
Hokeiści Unii Oświęcim po raz pierwszy od niemal dwóch lat zdołali dziś pokonać nasz zespół, zwyciężając na Jastorze 3:1 (0:0, 0:0, 3:1). Wszystkie gole padły w trzeciej tercji, a honorowe trafienie dla gospodarzy zapisał na swoje konto Maris Jass. Mimo porażki podopieczni Roberta Kalabera zachowali bezpieczną przewagę nad GKS Tychy, który przegrał w Katowicach.
Nasi hokeiści po raz kolejny w tym sezonie zaprezentowali prawdziwie jastrzębski charakter! W niedzielny wieczór podopieczni trenera Roberta Kalabera po niezwykle zaciętym spotkaniu zrewanżowali się Lotosowi PKH Gdańsk za niedawną fatalną porażkę na Jastorze, choć trzykrotnie przegrywali dwiema bramkami, a dogrywkę wywalczyli za sprawą gola Radosława Sawickiego na sześć sekund przed syreną!
Hokeiści JKH GKS Jastrzębie w najlepszy możliwy sposób zareagowali na wtorkową dramatyczną porażkę z Lotosem PKH Gdańsk i w piątkowy wieczór pokonali na Jastorze niewygodną dla nich dotychczas Energę Toruń 8:3 (4:0, 1:1, 3:2). Jastrzębianie rozegrali naprawdę niezłe zawody, a ozdobą dnia były gole Dominika Jarosza, który zapisał na swoje konto hattricka.
Ten mecz hokeiści i kibice JKH GKS Jastrzębie zapamiętają na długo. Nasz zespół prowadził w pojedynku z Lotosem PKH Gdańsk już 3:0 i był na dobrej drodze do podtrzymania zwycięskiej passy, a tymczasem w trzeciej tercji goście zdobyli cztery bramki i wywieźli z Jastora komplet punktów. O wygranej rywali zadecydował gol... jastrzębianina - Tomasza Pastryka, który na 19 sekund przed końcem uderzył z połowy tafli, czym zaskoczył Davida Marka.
