Tym razem bez sensacji...
Nie udało się naszej drużynie podtrzymać zwycięskiej passy, a zarazem sprawić sensacji miesiąca i pokonać w niedzielny wieczór w Karwinie tyskich obrońców tytułu. Na plus możemy zapisać naprawdę przyzwoitą pierwszą tercję oraz trafienie młodziutkiego Bartłomieja Stolarskiego, jak również kilka niezłych interwencji Paavo Holsy. No cóż, kolejny materiał do analizy i... gramy dalej! W piątek czeka nas bardzo trudne starcie w Satelicie.
W premierowej odsłonie podopieczni Rafała Bernackiego pokazali, że forma istotnie rośnie, a wspólne treningi przynoszą owoce w postaci coraz lepszego zgrania. Jastrzębianie oddali więcej strzałów na bramkę niż faworyzowani rywale i tylko świetnej postawie Tomasza Fucika goście zawdzięczali brak strat. Niestety, w 14. minucie sytuacje spod tyskiej bramki zemściły się, gdy po mocnym uderzeniu spod niebieskiej doskonale nam znanego Dominika Pasia gumę lekko przekierował Henti Knuutinen i... zgarnął tego gola sprzed nosa koledze z ofensywy. Na szczęście nasi hokeiści odpowiednio zareagowali na tę stratę - w 17. minucie w ataku poszarżował Bartłomiej Stolarski, a poczynione przezeń zamieszanie wykorzystali Maciej Urbanowicz i Joonas Savolainen - ostatecznie to Fin zdołał zagrać na odrobinę wolnego pola przed bramką Fucika, gdzie znów znalazł się ''Stolar'', który wykonał wyrok i utonął w ramionach kolegów.
W dwóch kolejnych odsłonach nie było już tak dobrze. Podopieczni Pekki Tirkkonena zwarli szyki i nie pozwolili jastrzębianom na tak swobodną grę w ofensywie. Co gorsza, goście zdołali wykorzystać już pierwsze osłabienie naszego zespołu, pokonując Holsę na... trzy sekundy przed powrotem na lód Savolainena - koronkową akcję na przedpolu Paavo zakończyli jego rodacy z drugiej strony tafli - Joel Kerrkanen i Mark Viitanen. Niestety, naszej ekipie nie udało się wyrównać podczas przewagi, a w drugiej części tej partii to tyszanie zdecydowanie przejęli inicjatywę. Na szczęście jednak Holsa i jego koledzy z obrony utrzymali nas w grze o punkty.
Na trzecią część meczu podopieczni Rafała Bernackiego wyszli z mocnym postanowieniem doprowadzenia do remisu. I znów ''niestety'' - ofensywne szarże przyniosły skutek odwrotny do zamierzonego, bowiem mistrzowie Polski dwukrotnie zabójczo skontrowali i w zasadzie rozstrzygnęli tym losy zmagań. Bramki na 1:3 i 1:4 były bliźniaczo podobne - Alan Łyszczarczyk i Henri Knuutinen otrzymali znakomite podania między naszych obrońców, po czym ruszali na Holsę pokonując go w sytuacjach de facto sam na sam. W ostatnim kwadransie goście skupili się na bronieniu wyniku i oszczędzali siły, a gospodarze ''bili głową'' w stworzony przez Tomasza Fucika mur. Bodaj najlepszą okazję do drugiego gola dla JKH GKS miał Emil Bagin, ale i pojedynek z naszym ''technicznym asem'' Fucik zdołał wygrać. Na finiszu faworyci mogli jeszcze podwyższyć rezultat, jednak podczas kary dla Martina Kasperlika nie zdołali po raz piąty pokonać Paavo Holsy.
Teraz przed JKH GKS Jastrzębie kolejne spotkania z medalistami. W piątek, jak wspomnieliśmy na wstępie, czeka nas mecz w Katowicach, zaś w kolejną niedzielę widzimy się w Karwinie na pojedynku z Zagłębiem Sosnowiec.
27 września 2026, Karwina, 17:00
JKH GKS Jastrzębie - GKS Tychy 1:4 (1:1, 0:1, 0:2)
0:1 Knuutinen - Paś - Pociecha 13:13
1:1 Stolarski - Savolainen - Urbanowicz 16:10
1:2 Kerkkanen - Viitanen - Ainali 23:25 5/4
1:3 Łyszczarczyk - Paś - Pociecha 43:54
1:4 Knuutinen - Paś - Bryk 45:25
JKH GKS Jastrzębie: Holsa - Alho, Bagin, Kasperlik, Stella, Saaralainen - Charvat, Hanzel, Urbanowicz, Stolarski, Savolainen - Onak, Adamek, R. Nalewajka, Moś, Laszkiewicz - Wojciechowski, Bieniek, Osiadły, Kolat, Zając.

KOMENTARZE 0
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.