Zabrakło niewiele...
Nie udało się hokeistom JKH GKS Jastrzębie uczcić jubileuszowego tysięcznego ekstraligowego meczu Macieja Urbanowicza i na tę okoliczność sprawić niespodzianki w Satelicie Spodka. W piątkowy wieczór nasz zespół musiał wprawdzie uznać wyższość faworyzowanego GKS Katowice, ale możemy chyba czuć niedosyt - szczególnie po tej udanej pogoni w drugiej tercji. Na plus zapisujemy dwa gole Joonasa Savolainena - to pierwsze fińskie trafienia dla JKH GKS w tym sezonie.
Pierwsza odsłona piątkowych derbów nie była udana dla podopiecznych Rafała Bernackiego. Gospodarze oddali dwa razy więcej strzałów, a co gorsza - jeden z pierwszych z nich w 5. minucie autorstwa Michała Kosmędy zaskoczył Paavo Holsę, który nie opanował koziołkującego po jego stroju krążka. Na szczęście w kolejnych minutach nasz fiński golkiper ''odkupił winę'', znakomicie zatrzymując co najmniej dwie ''setki'' gospodarzy. Szczególnie okazała była podwójna interwencja z 17. minuty, gdy Holsa nie tylko wybronił strzał przeciwnika, ale również niemal pewną dobitkę.
W drugiej partii nasz zespół zagrał o wiele lepiej, choć początek znów należał do zespołu trenera Jacka Płachty. W 23. minucie tuż po karze dla Karola Mosia strzałem z dystansu popisał się Pontus Englund, a zasłonięty Holsa nie zdążył z interwencją. Wydawało się, że katowiczanie pójdą za ciosem, a tymczasem goście rozpoczęli szaloną pogoń - najpierw w 29. minucie podczas przewagi Joonas Savolainen kapitalnie przymierzył z okolic bulika, wykorzystując odrobinę wolnego miejsca po prawej flance. Następnie w 38. minucie ten sam zawodnik świetnie dobił strzał Marka Charvata z najbliższej odległości i tym samym wyrównał stan meczu. Faktem jest jednak, że w tej części spotkania mogliśmy pokusić się o więcej, grając przez kilka dobrych minut w przewagach, w tym również przez kilkadziesiąt sekund w podwójnej. Niestety, po wyrównaniu z kolei to jastrzębianie ''nie dobili'' konkurentów, pozwalając im na powrót na prowadzenie, gdy na półtora minuty przed syreną Holsę pokonał Stephen Anderson przecinając strzał kolegi.
Po strzelaninie w drugiej tercji trenerzy obu ekip najwyraźniej postanowili polecić swoim podopiecznym zwarcie szyków w defensywach, bowiem ostatnia część zawodów zdecydowanie bardziej przypominała ''hokejowe szachy''. Świetnie spisywali się Paavo Holsa i Connor LaCouvee, których napastnicy starali się razić głównie uderzeniami z dystansu. Niestety dla nas, wynik tego dnia nie uległ już zmianie. Gospodarze postawili na ''obronę przed ofensywę'' i w istocie nie pozwalali gościom na rozwinięcie skrzydeł. Na finiszu Rafał Bernacki przywołał wprawdzie Holsę z lodu, jednak ani ''sześciu na pięciu'', ani czas dla naszej ekipy nie przyniosły efektu. Trzy punkty pozostały w Satelicie Spodka, a trener Płachta mógł odetchnąć z ulgą po przełamaniu impasu.
No cóż, gramy dalej! W niedzielę o godz. 17:00 zapraszamy na Zimni Stadion na kolejne starcie z medalistą z ubiegłego sezonu. W Karwinie zamelduje się wówczas ECZD Zagłębie Sosnowiec.
2 października 2026, Katowice, 18:30
GKS Katowice - JKH GKS Jastrzębie 3:2 (1:0, 2:2, 0:0)
1:0 Kosmęda - Lundegard - Monto 04:59
2:0 Englund - Wronka - Hofman 22:40 5/4
2:1 Savolainen - Charvat - Alho 28:33 5/4
2:2 Savolainen - Charvat - Alho 37:29
3:2 Anderson - Bremer - Englund 38:38
JKH GKS Jastrzębie: Holsa - Alho, Hanzel, Savolainen, Stella, Saaralainen - Bezuska, Bagin, Urbanowicz, Stolarski, Kasperlik - Onak, Charvat, R. Nalewajka, Moś, Laszkiewicz - Adamek, Bieniek, Osiadły, Kolat, Zając.

KOMENTARZE 0
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.