Panie Trenerze, dziękujemy!
Jeśli ktoś kiedyś sporządzi ''klasyfikację legend jastrzębskiego hokeja'', to nasz Bohater bez wątpienia znajdzie się w ścisłej czołówce. Zaczynał jako zawodnik, ale największe zasługi oddał naszemu środowisku jako absolutnie niezastąpiony szkoleniowiec. Jacek Dywan - wychowawca i sportowy ojciec wielu pokoleń jastrzębskich hokeistów - w tym Leszka Laszkiewicza, Sławomira Wielocha czy Andrzeja Pokornego - w wieku 80 lat postanowił ostatecznie zawiesić łyżwy na kołku i przejść na sportową emeryturę. Panie Trenerze, dziękujemy za wszystko!
Jacek Dywan urodził się 5 lipca 1946 roku w Gdańsku. Jako dziecko przeprowadził się wraz z mamą do Katowic, gdzie szybko połknął ''hokejowego bakcyla''. Na słynnym ''Torkacie'' spędzał niemal cały wolny czas i w końcu w 1962 roku trafił pod skrzydła słynnego Waltera Bali w ówczesnym Górniku Katowice, protoplaście GKS-u. Jako zawodnik występował także w Opolaninie Opole i Śląsku Wrocław (w ramach służby wojskowej). W 1968 roku trafił do Górnika Jas-Mos, przy czym znacznie ważniejszą od kwestii sportowych była dla Jacka Dywana możliwość uzyskania mieszkania w nowym mieście - to zresztą był główny atut III-ligowego wówczas klubu, mającego ambicję wspiąć się na szczebel centralny. Jako hokeista pracował najpierw w Przedsiębiorstwie Robót Górniczych, a następnie na KWK Zofiówka. Największym sukcesem na tafli był dla Jacka Dywana awans z GKS Jastrzębie do II ligi w latach 1971 i 1973.
W wieku zaledwie 30 lat Jacek Dywan postanowił przejść ''na drugą stronę barykady'' i wzorem słynnego Jerzego Trójcy zająć się pracą szkoleniową. Na tę decyzję złożyło się kilka czynników, w tym dość poważna kontuzja dłoni, jak i fakt rosnącego zainteresowania hokejem w mieście po otwarciu Lodowiska Jastor w 1975 roku. W stutysięcznym Jastrzębiu-Zdroju było wówczas mnóstwo młodych małżeństw z dziećmi, które szukały zajęcia. Jacek Dywan wspominał, że na pierwsze treningi przyszło siedemdziesięciu chłopaków! Brakowało wprawdzie sprzętu, ale nikt nie narzekał. W latach 1984-87 Jacek Dywan prowadził także drużynę seniorów GKS Jastrzębie w II lidze, ale tego okresu nie wspominał z nostalgią, ponieważ zawsze zdecydowanie bardziej preferował pracę z młodzieżą. To z jego nazwiskiem łączą się pierwsze sukcesy jastrzębskiej szkoły hokeja, czyli zdobyte w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych srebrny i brązowy medal mistrzostw Polski w ramach Ogólnopolskich Spartakiad Młodzieży.

Jacek Dywan wielokrotnie wspominał, że dla niego metoda na udaną karierę sportową to ''1% talentu i 99% ciężkiej pracy''. Mimo ''twardej ręki'' był uwielbiany przez zawodników, którzy lubili dawać z siebie wszystko i nie uznawali półśrodków. W samych superlatywach wypowiadają się o nim zarówno Leszek Laszkiewicz, jak i Sławomir Wieloch (na zdjęciu - wraz z Tomaszem Leksandrem) - pierwszy prawdziwie jastrzębski olimpijczyk z Albertville (1992). Tercet najbardziej znanych wychowanków Jacka Dywana zamyka Andrzej Pokorny, wielokrotny reprezentant Niemiec, który przygodę z hokejem rozpoczynał na Jastorze.
W 1995 roku za namową Andrzeja Frysztackiego pan Jacek postanowił wrócić do pracy z młodzieżą w ramach powstałego dwa lata wcześniej Jastrzębskiego Klubu Hokejowego. Nasz Bohater był już wówczas na górniczej emeryturze, więc mógł skupić się na swoim ulubionym zajęciu - wyszukiwaniu hokejowych diamentów. Spod jego ręki wyszli mistrzowie Polski juniorów, których do złota w 2007 roku poprowadził nieżyjący już niestety Jacek Chrabański. Był też wychowawcą Mateusza Bryka czy Łukasza i Radosława Nalewajków. W ramach współpracy z JKH GKS Jastrzębie Jacek Dywan skupił się na zajęciach naborowych z najmłodszymi dziećmi, które uczył podstaw hokejowego rzemiosła. Można domniemywać, że wielu rodziców nawet nie zdaje sobie sprawy, z jaką Legendą miały możliwość trenować ich pociechy.
Panie Trenerze, dziękujemy za wszystko. Jest Pan dla całego środowiska jastrzębskiego hokeja absolutną Legendą. Współpraca z Panem była dla nas wszystkich nieopisanym zaszczytem.



KOMENTARZE 0
Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.