TRADYCJA KLUB PASJA

JKH GKS
JASTRZĘBIE

TWÓJ KLUB BLISKO CIEBIE!

Jastrzębie-Zdrój — przestrzeń wielu możliwości

SZCZEGÓŁY AKTUALNOŚCI

STRONA GŁÓWNAAKTUALNOŚCIPostawiliśmy rywala na nogi
Postawiliśmy rywala na nogi
2019-11-20 Wywiady 0 KOMENTARZY

Postawiliśmy rywala na nogi

Po wtorkowym spotkaniu na Jastorze pomiędzy JKH GKS Jastrzębie a Lotosem PKH Gdańsk (3:4) trenerzy obu drużyn podzielili się swoimi opiniami na temat zakończonych zawodów. Siłą rzeczy w zdecydowanie lepszym nastroju mógł być Marek Ziętara, który przyznał, że jego zespół przeszedł drogę "z piekła do nieba".

Jako pierwszy tradycyjnie głos zabrał trener gości. - Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, to myślę tak - z mojego punktu widzenia pierwsza tercja przebiegała na dobrym i szybkim tempie. To była wyrównana tercja. Kilka okazji było z naszej strony, a także kilka ze strony Jastrzębia. Druga tercja to już zdecydowana przewaga gospodarzy. Jastrzębska drużyna grała bardzo agresywnie, bardzo blisko nas. Nie pozwalali nam na wiele zarówno w tercji obronnej, jak i w ataku. Gospodarze prowadzili w tym meczu już 2:0 i to zasłużenie. W tej części gry Jastrzębie miało dużą przewagę - mówił Marek Ziętara.

- Na początku trzeciej tercji znów straciliśmy bramkę, gdzie w zasadzie w końcówce drugiej tercji wybroniliśmy sporą część pięciominutowego osłabienia. Zostało nam chyba z półtora minuty, ale straciliśmy gola zaraz po wyjściu na lód. Jest 3:0 i wydawałoby się, można powiedzieć, że jest po meczu! Ale nam pomogła głównie druga ze zdobytych bramek. Tak naprawdę, i nie ma co tutaj ukrywać, gol na 3:1 i zaraz potem na 3:2 dodał nam wiatru w żagle. Myślę, że była to kluczowa sytuacja. Od tego momentu ta drużyna uwierzyła w siebie. Chłopcy uwierzyli, że mogą powalczyć z liderem - przyznał szkoleniowiec Lotosu PKH.

- Od tego gola byliśmy drużyną dominującą na lodzie i już do końca meczu mieliśmy zdecydowanie większą przewagę nad Jastrzębiem, strzelając jeszcze bramkę na 3:3. A gol w końcówce? No cóż, było troszkę szczęścia po naszej stronie. Przecież inaczej nie można tego nazwać. Generalnie przeszliśmy drogę z piekła do nieba. Super, że chłopaki z 0:3 potrafili obrócić wynik na 4:3. To się rzadko zdarza, ale za to też należy cenić tę drużynę. I za to dziękuję chłopakom - podsumował Marek Ziętara.

Następnie swoimi uwagami podzielił się Robert Kalaber. - Do dzisiejszego spotkania zmuszeni byliśmy przystąpić mocno osłabieni. Zabrakło nam czterech napastników, a na dodatek w drugiej tercji kontuzjowany został kolejny nasz napastnik - podkreślił szkoleniowiec JKH GKS, odnosząc się do urazów Jana Sołtysa, Jesse Rohtli (obaj będą pauzować co najmniej kilka tygodni), Radosława Nalewajki, Artema Iossafova i Łukasza Nalewajki (ten ostatni groźnie uderzył w bandę po ataku zawodnika z Gdańska).

- W trzeciej tercji grając w przewadze strzeliliśmy bramkę na 3:0 i od tego momentu nasi zawodnicy zaczęli grać nieodpowiedzialnie. Każdy myślał, że sam coś jeszcze strzeli. Zawodnicy zapomnieli o tym, że w hokeju najpierw gra się z tyłu, a dopiero potem z przodu. Tak jak powiedział mój przedmówca, postawiliśmy rywala na nogi, tracąc dwie szybkie bramki. Następnie straciliśmy trzeciego gola, w zasadzie podając przeciwnikowi krążek na kij. Potem mieliśmy jeszcze okazję dwóch na jednego, jednak młody Wałęga trafił w Fuczika - przyznał Kalaber. 

- Ostatnia bramka na 3:4 była przypadkowa, ale takiego gola bramkarz na takim poziomie nie może wpuszczać. Po prostu jest to ogromny błąd i efekt dekoncentracji - nie ukrywał nasz szkoleniowiec. - Przegraliśmy po raz pierwszy po długim czasie. Martwi to, że mamy tylu kontuzjowanych graczy. Dziś walczyliśmy przez 43 minuty, a następnie zwyczajnie oddaliśmy mecz i punkty rywalowi. Gratuluję trenerowi gości zwycięstwa - podsumował Robert Kalaber.

UDOSTĘPNIJ:

KOMENTARZE 0

Nie ma jeszcze komentarzy. Możesz dodać pierwszy.

ZOSTAW KOMENTARZ

Administratorem danych osobowych jest Jastrzębski Klub Hokejowy GKS Jastrzębie, al. Jana Pawła II 6A, 44-335 Jastrzębie-Zdrój. Dane podane w formularzu przetwarzamy wyłącznie w celu obsługi i publikacji komentarza. Szczegóły znajdziesz w polityce prywatności.